BYĆ PRZY CHORYM I DLA CHOREGO … ABY NIKT NIE CZUŁ SIĘ WYKLUCZONY LUB OPUSZCZONY

wtorek, 09-02-2021


Światowy Dzień Chorego, który z ustanowienia św. Jana Pawła II obchodzimy już od 29 lat, kolejny raz staje się okazją, by zwrócić szczególną uwagę na chorych i na tych, którzy się nimi opiekują. Takie pragnienie przywołuje papież Franciszek w tegorocznym orędziu napisanym na czas trwającej epidemii. I robi to w sposób bardzo wyrazisty, być może dlatego, że zbyt często jedynie w sposób „ugrzeczniony” próbujemy mówić, pisać, i modlić się za chorych, nazywając ich nawet „skarbami Kościoła”, a nie zawsze wychodząc naprzeciw koniecznym ich potrzebom. Dlatego, podobnie jak Jezus, tak i Papież krytycznie odnosi się do sytuacji, w której coś mówimy, ale tego nie czynimy. Wiara bowiem nie może sprowadzać się jedynie do pustej retoryki. Dlatego, aby otworzyć nasze oczy i serca czasem warto używać mocnych, prawdziwych słów, wypowiadanych z miłością, ale opisujących rzeczywistość, która staje się dla nas wezwaniem i zadaniem.

Papież Franciszek przypomina, że u podstaw opieki nad chorymi zawsze powinna istnieć relacja zaufania i bliskości, bycia przy chorym i dla chorego. Człowiek chory nie może być i nie może się czuć lekceważonym, wykluczonym. W dzisiejszym czasie warto podjąć trud refleksji i postawienia sobie kilku trudnych pytań.

Jaki był ten miniony rok? Będąc szczerym, trzeba z bólem serca przyznać, że  był to rok lęku i zatroskania o zdrowie swoje i bliskich, ale i niezrozumiałych gierek i przepychanek politycznych, nie mających nic wspólnego z dobrem ludzi chorych. To był rok epidemii i różnorakich ograniczeń, a w z związku z tym także czas uczenia się odpowiedzialności za wiarę, za modlitwę, za życie sakramentalne. Uczenia się dojrzałości w wierze, ale i uczenia się człowieczeństwa. Jest to ważne, bo z jednej strony domagamy się humanitarnego traktowania zwierząt, a z drugiej pogardzamy ludzkim życiem, życiem tym dopiero co poczętym, bądź też tym będącym u kresu ziemskiego istnienia. A tymczasem bez „mikroskopów” i „szkieł powiększających” widać wyraźnie, że trwa otwarta walka pomiędzy cywilizacją śmierci a cywilizacją życia. Domagamy się wolności, kultury bycia, właściwego traktowania i zachowania, i po prostu „walczymy o swoje”, a nie dbamy o nawrócenie, o wymiar duchowy życia, o wiarę i religijność, dzięki której przecież większość z nas nie skończyła jako martwy, poroniony płód, o którym pisze św. Paweł (1 Kor. 15,8). „Istniejemy”, często usilnie domagając się prawa istnienia i wolności. Ale jakiej wolności?

Nie ma co ukrywać, epidemia w dużym stopniu oddaliła i nadal oddala ona nas od sakramentalnych spotkań z Jezusem, od Słowa Bożego, od tego, co duchowe. Niestety, internet, media, spotkania online wszystkiego nie zastąpią. Co więcej, wydaje się, że wielu w tym minionym roku, chcąc chronić swoje zdrowie, życie, zbyt pochopnie i lekceważąco odstawiło Boga, modlitwę, sakramenty święte, życie duchowe na dalszy plan. Troszcząc się jedynie o leki przeżywali kryzys i wchodzili w mroczne strefy różnorakich obaw, niemocy i depresji. Zbyt często zapominamy o tym, że Jezus jako Słowo, które stało się Ciałem, tym z nas którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego…

Obecna sytuacja epidemiczna zmieniła i nadal zmienia rzeczywistość, w której żyjemy. Nie tylko zakłóciła dynamikę życia społecznego, rodzinnego, ale również zaburzyła życie wspólnoty kościelnej, chrześci­jańskiej. Dla ludzi chorych, starszych, wierzących jednym z najboleśniejszych skutków tej sytuacji jest ograniczona możliwość uczestnic­twa w niedzielnej i świątecznej Mszy Świętej i przyjmowania Komunii Świętej. Wprawdzie wielu biskupów za zgodą papieża na czas zaostrzania się epidemii udzieliło wiernym dyspensy od uczestnictwa w niedzielnej i świątecznej Mszy Świętej w kościele, ale czy umiemy właściwie korzystać z tej dyspensy, czy jej nie traktujemy jako usprawiedliwienie dla naszego „spoganienia”?

Oceniając sytuację w skali całego świata papież Franciszek w tegorocznym orędziu zauważa, że obecna pandemia ujawniła (także) wiele nieprawidłowości w systemach opieki zdrowotnej. Najbardziej zapomina się o tym, że człowiek chory, cierpiący ma większe potrzeby kontaktów z bliskimi, wrodzoną potrzebę drugiego człowieka. Stąd też, w takiej sytuacji bardzo ważne jest towarzyszenie człowiekowi nieuleczalnie choremu i umierającemu. A tego często brakowało i nadal brakuje. W kontekście medycyny holistycznej należy pamiętać, że skuteczność leczenia nie zależy wyłącznie od stanu immunologicznego pacjenta, lecz w istotnym stopniu zależy od jego psychiki, a także od realizacji potrzeb duchowych. Zatem, niezależnie od tego, jak trudne nastały czasy, konieczna jest posługa duchowa.

Trzeba też podkreślić i to, co pozytywnego wyzwoliła sytuacja, w której się znajdujemy – że czas obecny uwydatnił poświęcenie i wielkoduszność pracowników służby zdrowia, wolontariuszy, księży, zakonników i zakonnic i wielu innych osób. Budująca była postawa sióstr zakonnych, które gdy nie było chętnych do pomocy, pospieszyły z posługą do opuszczonych, zakażonych pensjonariuszy domów pomocy społecznej. Zdarzenie to miało miejsce w Bochni, ale także i w innych miejscowościach. Może już nie pamiętamy, ale jakże wiele było inicjatyw wspierających finansowo szpitale. Budująca jest też postawa wielu księży kapelanów, którzy mimo zagrożenia, z zachowaniem zasad sanitarnych, podobnie jak lekarze, pielęgniarki, położne, panie sprzątające i  inni pracownicy szpitali posługiwali i posługują wobec chorych. Niestety, niektórzy wśród nich, zarówno medycy jak i kapłani, wskutek zakażenia zmarli.

Styl pracy i posługi kapelanów szpitali w tym okresie minionego roku zmieniał się. Z licznych świadectw często można usłyszeć, że oprócz naturalnej posługi duszpasterskiej kapelani stają się łącznikami między rodziną a chorym. Czasem pomagają połączyć się telefonicznie z najbliższymi, zrobić drobne zakupy, np. kupując baterie do słuchawek osobie z niedosłuchem, wodę do picia, i inne konieczne produkty. Jednak osobiście największą satysfakcję miałem, gdy posługując sakramentalnie na oddziałach zwykłych i tych „covidowych” od ciężko chorych, ledwie mówiących pacjentów słyszałem słowa: Dziękuję, że przynajmniej ksiądz tu przyszedł, bo rodzina tu wejść nie może. Wzruszające też były chwile, w których posługując wobec pacjenta, który tylko słuchał i modlił się w ciszy, bo sam nie mógł już mówić, wiele znaczącym gestem wdzięczności było uściśnięcie mojej dłoni jako wyrazu podziękowania za posługę sakramentalną. Innym razem ujęła mnie postawa pacjenta, który sam będąc w ciężkim stanie, przepełniony był altruizmem, empatią i chęcią dzielenia się z innymi tym, co sam ma. Po posłudze sakramentalnej, którą przyjął z wielkim wzruszeniem powiedział do mnie: Proszę księdza, rodzina za pośrednictwem personelu szpitala przekazała mi wiele rzeczy, słodyczy, owoców – ja tego nie dam rady sam zjeść. Niech ksiądz to porozdaje w moim imieniu innym chorym, tym, do których nikt nie przychodzi. Myślę, że dla mnie i dla moich kolegów kapelanów miniony rok był trudny, ale i pouczający oraz domagający się przede wszystkim uczenia się na nowo pokory i odwagi w posługiwaniu i niesieniu nadziei wypływającej z wiary i człowieczeństwa.

W tym roku w naszej diecezji obchody Światowego Dnia Chorego będą przeżywane w skromniejszym wymiarze i w rygorze obostrzeń sanitarnych. Msza św. dla chorych pod przewodnictwem bp. Jana Wątroby będzie sprawowana w Bazylice Bernardynów w Rzeszowie 11 lutego o godz. 9.00.

Jako kapelan szpitala i diecezjalny duszpasterz Służby Zdrowia – dziękuję i kolegom Księżom Kapelanom oraz całemu personelowi szpitalnemu i medycznemu za bycie razem dla chorych, mimo niepewności i obaw, ale zawsze w duchu zaufania Opatrzności Bożej. Powierzam wszystkich chorych, pracowników Służby Zdrowia i tych, którzy troszczą się o cierpiących, Bogu Miłosiernemu przez przyczynę Maryi, Panny Niepokalanej z Lourdes.


ks. Jacek Kaszycki
Duszpasterz Służby Zdrowia Diecezji Rzeszowskiej
Kapelan Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie

Fragmenty artykułu ukazały się w tygodniku „Niedziela Rzeszowska” 7 lutego 2021 r.

Na zdjęciu bp Jan Wątroba i ks. Jacek Kaszycki podczas obchodów XXVI Światowego Dnia Chorego 11 lutego 2018 r. w Bazylice Bernardynów w Rzeszowie (fot. T. Nowak)

Korzystanie z niniejszej witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Zmiany warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do plików cookies można dokonać w każdym czasie. Polityka Prywatności    Informacje o cookies

ROZUMIEM