Rozważanie drogi krzyżowej w Wielki Piątek

piątek, 02-04-2021


Panie Jezu idziemy dzisiaj z Tobą Drogą Krzyżową, ze swoim bagażem cierpień i życiowych ciężarów. Ty nas umacniasz a Twoje upadki dają nadzieję, na nasze odrodzenie.

 Stacja I – Pan Jezus na krzyż skazany.

Kiedy rok temu usłyszeliśmy o niewidocznym i zabójczym  wirusie, nikt z nas nie podejrzewał, że zostanie z nami na bardzo długo. Z dnia na dzień zamilkły największe metropolie świata, z przerażeniem patrzyliśmy na rosnące liczby zmarłych. Bezradność, bezsilność, krzyk rozpaczy ale też wściekłość i pytanie: dlaczego? Dlaczego my, dlaczego teraz kiedy wydawało się , że mamy wszystko. Wyrok śmierci na miliony ludzi, na wiele firm, na to co nazywamy normalnym życiem. Jesteśmy skazani na wirusa po dzień dzisiejszy, nie wiemy kiedy skończy się nasza droga krzyżowa, możemy tylko mieć nadzieję, że ma ona sens.

Panie Jezu Ty wierzyłeś w sens swojej Drogi Krzyżowej, prosimy Cię o taką wiarę.

Stacja II – Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona.

Przyjęliśmy krzyż. Jedni z niechęcią, inni z przerażeniem, a jeszcze inni z pokorą i poczuciem odpowiedzialności za słabszych. Wielu cierpiało i cierpi pod respiratorami, inni chorowali i chorują w domach, ostatnie chwile umierających, to samotny czas. Tyle ran i bólu. Szukamy w tym wszystkim sprawiedliwości, złościmy się, bo choroba zabiera najbardziej bezbronnych i niczemu niewinnych.

Panie Jezu, Ty też nie cierpiałeś za swoje winy; prosimy Cię dodaj nam sił.

Stacja III – Pan Jezus upada po raz pierwszy.

Panie Jezu upadłeś pod ciężarem naszych grzechów. Grzechów tych, którzy dzisiaj w zamknięciu w czterech ścianach maltretują swoje żony i maleńkie dzieci. Grzechów nas wszystkich, którzy przez brak cierpliwości bluźnimy. Grzechów tych, którzy zamiast się wspierać w tak trudnym czasie, umieją tylko wyszydzić i wbić gwóźdź czy założyć komuś cierniową koronę.

Panie Jezu upadłeś, ale się podniosłeś. Pomóż i nam podnieść się z najgorszego upadku.

Stacja IV – Pan Jezus spotyka swoją Matkę.

Wielu z nas straciło w czasie pandemii rodziców. Matki i ojców, którzy mogli żyć długie lata. Dzieci zastanawiają się jak umierali, czy ktoś chociażby obcy był przy nich, czy otrzymali ostatnie namaszczenie, czy byli świadomi. Zawsze trudno pożegnać rodziców, ale dzisiaj jest to szczególnie trudne i bolesne. Jeszcze trudniejsze i rozrywające serce jest pożegnanie swojego dziecka. Ciężko pojąć, dlaczego życie, które dopiero się zaczęło musi się zakończyć. Matka tuli swoje dziecko i nie chce oddać śmierci, chce cierpieć za dziecko. Myśl o rozstaniu odbiera rozum.

Maryjo, Ty wiesz co czuje Matka konającego w cierpieniach syna. Ulituj się nad Matkami proszącymi Twojego wstawiennictwa.

Stacja V – Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi.

Tylu z nas ruszyło do pomocy w czasie pandemii. Lekarze, pielęgniarki, policja, celnicy czy wolontariusze. Nie znali choroby, ale służba i powołanie zobowiązują. Dzisiaj wiemy, że wielu z nich straciło życie. Nie odeszli jednak ze swoich posterunków, pomagają i przynoszą ulgę słabszym.

Panie Jezu obdaruj łaskami pomagających z serca.

Stacja VI – Weronika ociera twarz Panu Jezusowi.

W dniu szczepienia – opowiada starsza Pani – przyjechali po mnie strażacy. We dwóch sprowadzili mnie po schodach, wsadzili do samochodu, zawieźli do miejsca szczepień. Byli bardzo mili. Na miejscu harcerka pomogła mi wypełnić potrzebne papiery, szczepiły dwie sympatyczne pielęgniarki. Jestem im wszystkim bardzo wdzięczna... Każdego dnia chciałoby się słyszeć o nas ludziach tylko takie dobre słowa. Każdy wrażliwy gest, to jak chusta Weroniki, ociera łzy i ożywia wiarę w ludzką bezinteresowność. Druga Pani opowiada: szłam na rynek a przy wejściu siedziała staruszka, trzymała jakieś kwiatki w ręce i prosiła, żeby ktoś kupił za dwa złote. Żal mi się jej zrobiło i pomyślałam, że kupię w drodze powrotnej. Niestety poszłam już inną drogą i po prostu o niej zapomniałam. Mam teraz wyrzuty sumienia... Troska i życzliwa myśl o starszej Pani jest jak modlitwa. Modlitwa, która otacza opieką.

Panie Jezu w materialistycznym świecie duch bezinteresowności zamiera. Dziękujemy Ci za najmniejsze gesty Weroniki.

Stacja VII – Pan Jezus upada po raz drugi.

Dobrze wspominany przez pracowników, znajomych i rodzinę. Informacja o jego samobójczej śmierci wstrząsnęła wszystkimi. Co spowodowało, że człowiek, który dawał pracę, szanowany biznesmen w dobie pandemii targnął się na swoje życie. Ilu ludzi przygniecionych istniejącą sytuacją postąpiło podobnie. Ilu nie miało sił, żeby się podnieść, szukać pomocy, rozwiązań. Dla ilu pandemia okazała się dramatem?

Panie Jezu nie opuszczaj samotnych, pomagaj znaleźć wyjście i pomocną dłoń.

Stacja VIII – Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty.

Płaczemy nad zmarłymi, ale oni potrzebują już tylko Miłosierdzia Bożego. Płaczemy nad cierpiącymi, ale im to cierpienie będzie kiedyś policzone. Pan Jezus powiedział: płaczcie nad sobą... Biję się w piersi, bo mimo ciężkiego czasu, mimo biedy w wielu miejscach na świecie - ja myślę tylko o sobie. Biję się w piersi, bo nie potrafię uśmiechnąć się do sąsiada, bo nie potrafię wybaczyć. Dzisiaj płaczę nad swoimi grzechami.

Boże pomóż nam zrozumieć, że życie jest krótkie i kruche i liczy się w nim spokój ducha, czyste sumienie i pragnienie Nieba.

Stacja IX – Pan Jezus upada po raz trzeci.

Pan Jezus upada po raz trzeci i znowu się  podnosi, dźwiga przecież na swoich barkach losy świata. Łatwiej się podnieść, gdy jest po co i dla kogo: dla żony, matki czy dzieci, czasem dla siebie samego. Może warto zacząć coś od nowa, może warto pójść inną drogą i spróbować czegoś nowego. Może warto dokończyć studia, zdecydować się na macierzyństwo, zmienić pracę, w której nie słyszymy dobrego słowa. Może warto wytrzeźwieć... Szczęśliwi, którzy zobaczą sens zmiany.

Boże jesteśmy bez Ciebie bardzo słabi, nie opuszczaj nas.

Stacja X – Jezus z szat obnażony.

Stacja, która towarzyszy nam każdego dnia. Ile razy zdradzamy tajemnice, żeby kogoś ośmieszyć czy upokorzyć. Dzisiaj w dobie pandemii, kiedy tak trudno o pracę w jednej z rzeszowskich firm kolega ośmieszył kolegę przed swoim szefem, żeby zdobyć jego stanowisko. Wyścig szczurów ciągle trwa. Nie trzeba wiele, często jedno słowo obnaży to, co ukrywamy przed światem. Maleńkie słowo może zniszczyć życie. Niemodna dyskrecja jest wielkim darem.

Boże, który znasz ból obnażenia, wspieraj upokarzanych i wyśmiewanych.

Stacja XI – Pan Jezus do krzyża przybity.

Boli każdy gwóźdź, każda rana. Cierpi matka pod respiratorem, cierpi syn w domu, bo jest bezradny. Cierpi ojciec przy łóżku konającego dziecka. Cierpimy z biedy i głodu, utraty pracy i zniszczonego przez kataklizm domu. Gdy gwoździe rozdzierają nam ciało, może wtedy jesteśmy najbliżej Jezusa. Cierpimy na swoich krzyżach prosząc o miłosierdzie.

Jezu na krzyżu konający miej litość nad naszą słabością.

Stacja XII – Pan Jezus na krzyżu umiera.

Pandemia zabiera nam ukochanego człowieka. Miał jeszcze żyć i cieszyć się wnukami. Godzina śmierci przyszła zbyt wcześnie. Przerażają nas myśli, że na krzyżu cierpienia skonał sam. Tylko wiara daje nam nadzieję, że nigdy nie odchodzimy sami. Wychodzą nam na spotkanie bliscy, może wita orszak Aniołów. Ta wiara jest ukojeniem i mniej bolą niedokończone rozmowy czy sprawy. 

Jezu przygarnij konających w samotności, daj ukojenie bliskim.

Stacja XIII – Pan Jezus zdjęty z krzyża.

Nie kupiliśmy tacie garnituru do trumny i mamie sukienki. Ich ciała zostały włożone w dwa worki a trumna zamknięta. Wiemy, że to tylko ciała ale i tak świadomość takiego pożegnania jest bardzo bolesna. Zostaje nam modlitwa za duszę, dobre wspomnienia i nadzieja na Niebo.

Panie Jezu Twoje ciało złożono w ręce Maryi. Pozwól naszym bliskim zmarły doświadczyć takiego szczęścia.

 Stacja XIV – Pan Jezus do grobu złożony.

Grób jest jak most, jest przejściem z jednego świata do drugiego. Kiedyś nasze ciało jak ciało Jezusa zmartwychwstanie. Jedyne co pociesza ludzi w żałobie, to świadomość, że jeszcze kiedyś się spotkamy. Zostają z nami wspomnienia, pantofle i ulubione ciasto w lodówce. Niczego nie zabierzemy, chociaż w biegu życia rzadko o tym pamiętamy.

Panie Jezu mimo naszych grzechów, wad i przewinień pozwól nam zmartwychwstać i cieszyć się życiem wiecznym.

Każdy z nas dźwiga swój krzyż. Takie jest życie chrześcijanina. Idziemy w stronę nieba i to pozwala nam podnosić się z upadków.

Korzystanie z niniejszej witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Zmiany warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do plików cookies można dokonać w każdym czasie. Polityka Prywatności    Informacje o cookies

ROZUMIEM